czwartek, 7 czerwca 2018

Toksyczne podpaski i tampony, czyli chlor i rtęć w środkach czystości


Czy wiecie co mają ze sobą wspólnego indyjscy rolnicy produkujący bawełnę, przeciętne Polki i albatrosy żyjące u wybrzeży Hawajów? Choć w pierwszej chwili trudno w to uwierzyć, wszyscy oni poddani są negatywnym i niebezpiecznym dla zdrowia procesom związanym z produkowaniem, używaniem i wyrzucaniem konwencjonalnych tamponów i podpasek.


Potrzeba higieny intymnej jest rzeczą oczywistą. Wątpliwości natomiast budzi odpowiedź na pytanie jak o nią dbać. I to zadbać w taki sposób, aby sobie nie zaszkodzić.


Czy wiesz, że wszystkie środki czystości koloru białego zawierają chlor, rtęć i tal? Wiadomo, że te substancje obojętne dla zdrowia nie są. Narażone są w tym względzie głównie kobiety, bo to my przez 365 dni nosimy wkładki higieniczne, a w trudnych dniach tampony i podpaski. Okolice intymne to bardzo delikatna i wrażliwa część naszego ciała, pokryta jedynie błoną śluzową, która jest wyjątkowo chłonna i podatna na wszelkie chemikalia..

Tajemnica handlowa, czy zmowa producentów?

Reklamy pokazują nam, że w cieniuteńką podpaskę można wlać konewkę wody. To jaka chemiczna substancja musi się w niej znajdować, żeby to w ogóle było możliwe?? Tego do końca nie wiemy, bo wszystko co związane z podpaskami i tamponami to tajemnica handlowa. Producenci podpasek nie mają obowiązku pisania składników użytych przy produkcji!

Skutki tych tajemniczych składników są niestety, dla nas kobiet, opłakane..

Podpaski, wkładki i tampony to chlor i rtęć w czystej postaci


Wszelkie środki higieny osobistej, czy to:

  • podpaski, wkładki higieniczne, tampony
  • chusteczki higieniczne
  • waciki do uszu
  • papierowe ręczniki
  • płatki kosmetyczne
  • biały papier toaletowy
  • czy pieluchy dla niemowląt

wszystkie są wielokrotnie sterylizowane chlorkiem rtęci, który dodatkowo jest jeszcze zanieczyszczony talem. Pisze o tym w swoich książkach słynna badaczka polutantów - Hulda Clark.

Po co producent miałby chlorować te środki? Otóż po to, żeby były śnieżno białe i teoretycznie sterylne, czyli przyjazne dla naszego oka. Chlorowanie to oczywiście najtańsza metoda bielenia środków czystości.

Ale czy rzeczywiście są one sterylne? Okazuje się, że niestety nie! Nawet te pakowane oddzielnie.

Proces prawdziwej dezynfekcji spowodowałby bardzo duże pogorszenie właściwości chłonnych, więc się go nie stosuje. W efekcie środki te mogą być potencjalnie zakażone bakteriami, czy grzybami, a toksyczny proces chlorowania daje nam finalnie jedynie efekt śnieżnej bieli. No i degradacji naszego zdrowia oczywiście..

Chlor i rtęć to związki mało bezpieczne (czytaj więcej), zwłaszcza dla wrażliwych okolic intymnych, gdzie delikatna skóra chłonie je jak gąbka. Takie toksyny doprowadzają te miejsca do nieustannych podrażnień i infekcji.

Czym w praktyce jest proces chlorowania?

O niebezpiecznych właściwościach chloru i rtęci pisałam w oddzielnych artykułach. Sam chlor i rtęć to jednak nie wszystko jeśli idzie o środki czystości.

Proces ich bielenia jest znany z tego, że uwalnia niebezpieczne dioksyny, co szczególnie w przypadku tamponów może nasilać endometriozę. Dioksyny to inaczej mówiąc rozpuszczalniki (solwenty).

O tym jak groźne są one dla zdrowia kobiet, szczególnie tych z endometriozą, pisałam tutaj.

Dioksyny nie ulegają rozkładowi, raz wprowadzone do środowiska już w nim zostają. W organizmach zwierząt i ludzi są magazynowane w tkance tłuszczowej. Nie możesz w żaden sposób pozbyć się tzw. “brzuszka”? A przyszło Ci kiedyś na myśl, że może mieć to bezpośeedni związek z toksynami w tkance tłuszczowej?

Naukowcy nie są w stanie wyznaczyć dawki dioksyn tak małej, żeby nie były one szkodliwe dla organizmu. Nawet ich minimalne ilości mają negatywny wpływ na organizm.

Badania wykazały, że już śladowe ilości dioksyn (rozpuszczalników) powodują powstawanie nowotworów, niepłodność i uszkodzenia płodów u zwierząt.

Ponadto dioksyny zawarte w tamponach wiąże się z najczęstszymi rodzajami nowotworów macicy.

I znowu plastik.. Kolejny składnik podpasek


Nieprzepuszczalna ceratka, która wchodzi w skład podpaski, to polietylen i polipropylen, czyli w skrócie plastik. O toksyczności plastiku więcej pisałam tutaj.

Wiem, że plastik jest wszędzie i jego akurat nikt z nas nie uniknie, jednak..

W okolicach intymnych plastik działa podwójnie toksycznie. Po zetknięciu się z błoną śluzową tworzą się bakterie odpowiedzialne za nieprzyjemny zapach oraz patologiczne zmiany w narządach rodnych (alergie, zapalenia, infekcje).

A skąd pestycydy w środkach czystości?


Wiadomo, że powszechnie dostępne w drogeriach tampony, wkładki i podpaski wytwarza się głównie z bawełny produkowanej konwencjonalnie. Oznacza to, że do jej uprawy wykorzystuje się pestycydy (glifosat!) i chemikalia nawożące, których ilość szacuje się na 0,3kg na 1kg pozyskanej bawełny (co stanowi to 11% światowego wykorzystania pestycydów!!).

To dlatego indyjscy rolnicy produkujący bawełnę i albatrony w tamtych rejonach tak bardzo są narażeni na ich negatywne działanie.

Czy tampony mają coś wspólnego z endometriozą?


Większość kobiet z endometriozą nigdy nie odkryje, że ich problem jest znacznie pogarszany przez syntetyczne podpaski i tampony. Nie dlatego, że powodują miesiączkowanie wsteczne (to jest mit), ale dlatego, że zawierają dioksyny.

Badania wykazały, że wielokrotna ekspozycja na dioksyny prowadzi do chorób rozrodczych, w tym endometriozy.

Dioksyny gromadzą się w tkance tłuszczowej w miarę upływu czasu i gdy ich koncentracja staje się tam za duża, zaczyna się proces chorobowy.

Syndrom szoku toksycznego (TSS)


Na każdym opakowaniu tamponów znajdziesz ostrzeżenia o tzw. TSS. Co to takiego i czy przykuło kiedyś w ogóle Twoją uwagę? Myślę, że większość z nas skupia się w ostateczności na instrukcji obsługi, aniżeli informacjach pobocznych.

TSS to choroba, która powoduje poważne komplikacje zdrowotne, a w skrajnych przypadkach może nawet wywołać śmierć. Prawie wszystkie przypadki TSS mają swój początek podczas miesiączki, w 99% z przebadanych kobiet używało właśnie tamponów.

TSS wiąże się bezpośrednio z dioksynami występującymi w tamponach.

Tampon koniec końców trzymamy bezpośrednio wewnątrz pochwy, gdzie śluzówka jest najcieńsza, najbardziej przepuszczalna i jednocześnie wyjątkowo chłonna.

A po co nam właściwie wkładki higieniczne?


Kiedyś nie było wkładek higienicznych, teraz wmówiono nam, że są niezbędne, abyśmy czuły się czysto i zdrowo.

Do tego na okrągło chodzimy w spodniach. Nierzadko nosimy syntetyczną bieliznę. Nie pozwalamy oddychać naszym okolicom intymnym. Obrazowo i drastycznie porównam to do brudnego zakręconego słoika wstawionego do cieplarni. Wprost idealne warunki dla bakterii..

Opinia, że rak pochwy to choroba bardzo rzadka i występująca po siedemdziesiątce, przestała już obowiązywać. Dzisiaj są to już 40-letnie kobiety.

Ekologiczna katastrofa pieluchowo - podpaskowa


W ciągu życia przeciętna kobieta zużywa 130 kilo produktów higieny intymnej - przeciętnie od 8.000 do 17.000 tamponów i podpasek. Stanowi to jedynie 0,5 procenta odpadów jednostkowych, ale w większej skali jest to ilość ogromna.

W samej Polsce 10 mln kobiet zużywa 150 mln podpasek miesięcznie. Nie wspomnę o zużyciu pieluch.. To wszystko stanowi odpad toksyczny, bo związki w nich zawarte są po prostu toksynami.

Czy wiesz, że tony zużytych podpasek potrzebują aż 500 do 800 lat, aby się rozłożyły??

Powstające podczas produkcji trucizny trafiają następnie do środowiska, ale ich część zostaje w podpaskach i tamponach.


Czym można zastąpić tradycyjne środki higieny osobistej?

Wydaje się, że nic nie zastąpi tradycyjnej, pozornie sterylnej, bielusieńkiej, chłonnej podpaski. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia i Twojego podejścia.


Eko środki czystości (podpaski, wkładki, tampony)

To rozwiązanie oczywiste, ale nie tanie. Idziesz do eko sklepu i kupujesz bezpieczne środki jednorazowego użytku. Są one zawsze ze 100% organicznej bawełny, oddychające, bielone bezpiecznym ozonem. Poza tym na opakowaniu umieszczono ich skład, co nie jest typowe dla środków tradycyjnych.

Ponadto takie środki rozkładają się szybko w przyrodzie, a nie zalegają setki lat.

Niestety są dwa, trzy razy droższe od tradycyjnych.


Podpaski wielorazowego użytku


Na rynku polskim od lat możesz kupić podpaski wielorazowego użytku. Wiem, brzmi nieciekawie :) Też z początku miałam wrażenie, że to wręcz obrzydliwe.

No bo jak to bawełniana podpaska frotte miałaby zastąpić sterylną, bielusieńką i osobno pakowaną sztukę? Wrażenie wrażeniem, a praktyka praktyką, gdyż te podpaski naprawdę nie ujmują tradycyjnym.

Jeden zakupiony zestaw starcza nawet na 4 lata.

Skoro bawełniane majtki są bezpieczne, to dlaczego nie podpaski? Poza tym udowodniliśmy już to, że każdą podpaskę pakuje się z osobna nie oznacza wcale, że jest sterylna. To samo to, że jest biała. Czyste chwyty marketingowe i kod kulturowy, bo białe w naszej kulturze kojarzy się z czystością i dziewictwem.


Tampony wielorazowe


Bezpiecznym odpowiednikiem tamponów (poza tamponami eko) są naturalne gąbki wielorazowego użytku. Sytuacja mentalna podobna do wielorazowych podpasek..

Wydobywa się je z Morza Śródziemnego. Są w 100% naturalne i biodegradowalne. W zestawie znajdują się trzy wielkości. Możesz z nich korzystać przez rok.


Kubeczki menstruacyjne


To rozwiązanie jest wyjątkowo skuteczne. Kubeczek jest wygodny, opróżnia się go rano i wieczorem.

Uciążliwy jest nieco początek okresu. W pierwszych dniach może zajść potrzeba wymiany w ciągu dnia, a miejsce publiczne nie jest do końca wygodne na takie zabiegi, gdyż warto mieć obok prysznic.

Ciężko też dopasować rozmiar takiego kubeczka i właściwie jest to działanie w ciemno, bo cena nie zachęca do testowania (50-100zł).

Uważam jednak, że jest to zakup opłacalny i warty swojej ceny. Bardzo zmniejsza ryzyko wystąpienia TSS. Jeden kubeczek może być używany przez 5-10 lat (w zależności od producenta).


Rozwiązanie doraźne - papier

Jeśli już nie jesteś w stanie przekonać się do eko zamienników, to na podpaskę jednorazową połóż chociaż kawałek bawełnianej tkaniny lub od biedy kawałek szarego papieru. W ten sposób uchronisz srom przed bezpośrednim kontaktem drażniącego chloru.

Stare vs. Nowe

Oczywiście jak zwykle człowiek wszystko chce prześcignąć na siłę, przechytrzyć naturę, a finalnie kończy się na tym, że niszczymy samych siebie. Bijmy na alarm! Kiedy wreszcie producenci się opamiętają? Przecież też mają rodziny, też są tam kobiety.

To prawda, że chemii jest w otoczeniu naprawdę masa, ale bielenie środków czystości tylko po to, żeby zamydlić nam oczy pozorną sterylnością, jest już czystym absurdem. Co nam po białym kolorze, jeśli od tego chorujemy?

Ponoć środki czystości z lat ’60 nie wykazywały takich toksycznych właściwości. Hulda Clark pisała o tym w swoich książkach. Udało mi się znaleźć w starych zbiorach mamy tampony z lat ’60. Czy naprawdę są aż takie „brudne”?? Sami oceńcie.


Które rozwiązanie wybierzesz, zależy wyłącznie od Ciebie. To Twój wybór i Twoje nawyki. Te złe przyczynią się w efekcie do choroby, dobre pozwolą Ci jej uniknąć. Nawyk odpowiedniej higieny intymnej jest najlepszą profilaktyką.

Eko rozwiązania docenią na pewno kobiety, które nie mogą sobie w żaden sposób poradzić z infekcjami, czy alergiami, a leczenie ich bije po psychice i kieszeni.

Źródła:
Hulda Regehr Clark - Kuracja życia, 2006
www.tabita.com.pl/srodowisko.php
www.miesiaczka.com/index.php?option=com_content&view=article&id=29&Itemid=
www.virtuela.com/TSS.htm
www.miesiaczka.com/index.php?option=com_content&view=article&id=19&Itemid=
www.tabita.com.pl/zdrowie.php
zb.eco.pl/bzb/32/rozdz8.htm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz