piątek, 6 kwietnia 2018

Biorezonans działa, czy nie działa? Kulisy działalności gabinetów


Seria artykułów:

Przez ostatnie sto lat naukowcy i lekarze byli zafascynowani ideą “elektryczności ciała” i wpływu pola elektromagnetycznego na organizm człowieka.

Czytamy wszędzie, że biorezonans potrafi skutecznie lokalizować i niszczyć patogeny. Urządzenie pozwala na badanie struktur, tkanek, organów, komórek, narządów i całych układów. Dodatkowo, badanie wykazuje poziom i obecność alergii, hormonów, wirusów, bakterii, pasożytów, grzybów i infekcji z określeniem ich dokładnej lokalizacji (95% dokładności, jeden z najwyższych wskaźników na rynku). Przydatną opcją jest analiza pokarmów i ich wpływu na organizm, co przy okazji załatwia nam badania nietanich alergenów pokarmowych.

Walka z chorobami i powrót do zdrowia dzięki biorezonansowi często wywołuje skrajne emocje. Jedni popierają go w stu procentach, inni są zagorzałymi przeciwnikami, jeszcze inni mają mieszane uczucia i nie opowiadają się po żadnej ze stron. Wygląda na to, że diagnostyka biorezonansem to genialne rozwiązanie, które potrafi zastąpić stos badań laboratoryjnych. Skąd więc tyle kontrowersji wokół jednego tematu?

Odrębną zupełnie sprawą jest już samo leczenie, czyli zabiegi biorezonansowe. To na tym etapie powstaje wiele niedomówień i niezgodności co do opinii na temat tej metodyki leczenia. W mojej ocenie sprawa nie sprowadza się jedynie do urządzenia.

Posta tego napisałam w skutek ogólnego zamętu, jaki na tym rynku panuje oraz wielu Waszych zapytań o ten, czy tamten biorezonans. Poza tym jak słyszę co się wyprawia w tego typu gabinetach, włos się na głowie jeży.. Mam nadzieję, że ten artykuł rozwieje choć część Waszych wątpliwości w tym temacie.

Wynik wynikowi nie równy..


Często się słyszy, że wyniki biorezonansu u tej samej osoby potrafią wychodzić różnie. Badanie zaczyna wydawać się mało wiarygodne i dla wielu osób z pewnością będzie to z góry przekreślało tą metodę diagnostyki.

Czemu tak się dzieje i czy jest zatem sens się w ogóle badać?

Mimo wszystko uważam, że tak.

Zdarza się, że wyniki u jednej osoby, na tym samym sprzęcie, tego samego dnia potrafią wyjść różnie. Wydaje się to niemożliwe, ale rzeczywiście może się tak zdarzyć.

Zacznijmy od tego, że wynik wyjdzie inny u osoby, która przykładowo przyjechała na badanie na rowerze, albo miała z rana jakiś trening. Organizm po sporcie tak mocno się dotlenia, że trzyma się w takim stanie jeszcze przez dobre 2-3 godziny. Zmieni to oczywiście wynik przedmiotowego badania.

To samo jednak będzie miało miejsce w przypadku badań krwi. Tyle, że biorezonans bada więcej i jest bardziej czułym sprzętem niż badania tradycyjne, zatem zauważymy w tym przypadku znacznie większą różnicę.

Niemniej, ogólna tendencja naszego zdrowia pozostanie niezmienna i wynik dalej będzie dużą wartością dodaną.


Dochodzi jeszcze kwestia operatora

Na problem wyników nakłada się jeszcze często interpretacja operatora sprzętu. Niewykwalifikowana osoba może tu sporo namieszać. Wiedza operatora sprzętu ma kluczowe znaczenie w kontekście finalnej diagnozy.

Znajoma pracująca w gabinecie biorezonansu powiedziała mi kiedyś, że co operator, to inny wynik.

Nie zmienia to jednak faktu, że..

Idea działania tego sprzętu jest genialna. Zatem dobry biorezonans i właściwa osoba go obsługująca, to gra warta świeczki.

Operator o szerokiej wiedzy medycznej to punkt kluczowy przy diagnozie


Medyczną elektroniką zaczęłam interesować się na początku 2012 roku. Zanim jednak wykonałam pierwsze badanie biorezonansem, minęły lata.

Przyczyna była prosta - nie znalazłam, w mojej ocenie, zaufanej osoby do przeprowadzenia takiego badania.

Warto mieć świadomość, że nie wystarczy zakupić sprzęt, zapuścić program, otrzymać raport i zdiagnozować człowieka.

Zacznijmy od tego, że..

Nie istnieje w ogóle coś takiego jak raport z biorezonansu. To operator online podejmuje decyzję o diagnozie, a to co finalnie dostaje klient zawsze pozostanie pewną "wizją" operatora, ściśle zależną od jego aktualnej wiedzy.

W przypadku zaawansowanych chorób, jakimi jest np. zespół boreliozy, operator musi wiedzieć, gdzie w ogóle w organizmie boreliozy szukać. Za tym idzie szereg szkoleń i spora wiedza na temat biochemii człowieka.

Zauważyłam też niepokojącą tendencję to tego, że operatorzy zwracają uwagę wyłącznie na narządy, które zapalą im się na czerwono. Kolor mówi wyłącznie o stanie zużycia danego organu, a nie o jego patologii. Dla przykładu.. można mieć wszystkie narządy sprawne, a jednocześnie poważnie chorować. Także..

Żeby postawić rzetelną diagnozę trzeba wnikliwie poddać diagnozie każdy narząd z osobna.

Powyższe tendencje obserwuje się szczególnie w dużych miastach, gdzie nagminnie zatrudnia się operatorów do obsługi tego typu sprzętu. Szybkie “szkolenie” i po sprawie. Niestety nie zawsze idą za tym w parze odpowiednie kwalifikacje.

Instytuty nastawione są na zyski i zatrudniają osoby wyłącznie do obsługi sprzętu, co niesie za sobą zgubne rezultaty dla poszukujących nadziei chorych, którzy oczekują rzetelnej diagnozy. Potem w świat idzie informacja, że biorezonans nie działa, albo, że co gabinet to inne wyniki.

Wiedza operatora jest kluczowa w postawieniu diagnozy na biorezonansie. To od niego zależy poprawność analizy tego, co zobaczy w "matrixe biorezonansu". Potrzebna jest do tego wiedza na temat funkcjonowania organizmu i umiejętność łączenia faktów medycznych.

Gdy słyszę, jak nagminnie szkoli się “operatorów” do obsługi biorezonansu - nóż się w kieszeni otwiera.. “Mechaniczny operator” to zdecydowanie za mało.

Czas i analiza przeprowadzonego badania ma znaczenie


Kolejna sprawa to czas badania. W wielu gabinetach zapuszczają automat na 20 minut i dostajesz “szybki raport” swojego stanu zdrowia.

Czy ten 20 minutowy skan w ogóle ma sens? Trzeba mieć świadomość, że 20-minutowe skanowanie to bardzo dużo materiału do analizy, bo aż 700 organów. Te organy później trzeba jeszcze przeanalizować! A to właśnie analiza, a nie samo badanie, zajmuje najwięcej czasu. A przynajmniej powinna zajmować..

Zatem czas 20 minut jest wystarczający, żeby bardzo wnikliwie przeskanować organizm. Pytanie tylko, czy ktoś to dalej równie wnikliwie analizuje?

Zwróć uwagę na stosunek czasu badania do czasu analizy. Waga prawidłowej diagnozy nie powinna leżeć po stronie skanowania, a głównie czasu analizy badania.

Czasami okazuje się, że trzeba poddać wnikliwej analizie to co “wypluje” maszyna. Zachodzi więc potrzeba, żeby na podstawie wstępnego skanu sprawdzić jeszcze jakieś organy. To oczywiście przekłada się na dodatkowy czas, a czas to pieniądz..

Nie twierdzę, że jest to w każdym przypadku uzasadnione, ale jeśli pacjent na przykład zgłasza dziwne objawy, a biorezonans na pierwszy rzut oka nie wykazuje niczego niezwykłego, to oczywistym faktem jest kierowanie się objawami człowieka i szukanie przyczyny dalej.

Czy takie podejście może być procesem automatycznym? Niestety nie.. Czy warto poświęcać na to dodatkowy czas? To zależy od polityki danego gabinetu. Jeśli przewidziane jest tyle i tyle czasu na badanie, a następny pacjent czeka już w kolejce, może się okazać, że tego czasu po prostu zabraknie.

W prostych przypadkach analiza badania (pełne postawienie diagnozy) powinna zająć około 2 godziny, w trudniejszych nawet dłużej (moja subiektywna ocena).

Biorezonans biorezonansowi nie równy - jakość sprzętu ma znaczenie


Bywa i tak, że jeśli nawet tego samego dnia poddasz się testowi biorezonansu wykonywanemu w dwóch różnych gabinetach, to wyniki mogą wyjść różnie.

Czy jest sens się zatem badać?

Mimo wszystko dalej twierdzę, że tak.

Choć testy te są i tak o niebo lepsze, niż metody proponowane przez medycynę tradycyjną, to jednak biorezonans biorezonansowi nie równy.

Szacuje się, że 80% rynku zalewa sprzęt słabej jakości. Mamy zatem zaledwie 20% szans, żeby trafić na dobry sprzęt.

Osobiście znam osobę, która chodziła do gabinetu na zabiegi zwykłym zapperem! przekonana, że chodzi na zabiegi biorezonansem. Wierzyć się nie chce, ale to prawda.

Dobry biorezonans powinien generować wysokiej jakości pole elektromagnetyczne (PEMF) lub posiadać dobrej klasy lampę plazmową.

Więcej na temat warunków technicznych jakie powinien spełniać dobry generator możesz przeczytać w poniższym artykule:

Pole elektromagnetyczne PEMF sercem dobrego biorezonansu


Ustaliliśmy zatem, że pole elektromagnetyczne (PEMF) (bądź plazma) to podstawa.

Dopiero taki sprzęt, o częstotliwościach rzędu mega Hertzów (MHz), jest w stanie wygenerować fale Rife’a, co jest kluczową sprawą, jeśli chodzi o choroby przewlekłe.

Wyłącznie sygnały o częstotliwościach megaherców są w stanie penetrować do wnętrza komórek, tkanek i gruczołów limfatycznych. To tam właśnie, we wnętrzu komórek, kryje się cel: chorobotwórcze patogeny.

Takie prądy nie tylko wnikną w głąb komórek, tkanek i gruczołów limfatycznych, gdzie kryją się patogeny, ale przede wszystkim wzmocnią organizm. A dopiero stabilny organizm ma jakiekolwiek szanse walczyć z chorobą.

Dr Beck wręcz uważał, że to co nie zrobi elektryfikacja krwi, dokończy pole elektromagnetyczne PEMF (pulser magnetyczny).

Silne pole elektromagnetyczne, czy plazma to bez dwóch zdań synonim szeroko pojętej odporności. Można śmiało stwierdzić, że PEMF dosłownie buduje w organizmie limfocyty T.

Zatem..

W kontekście leczenia metodą biorezonansu powinieneś przede wszystkim zwrócić uwagę na to, czy dany sprzęt posiada silne pole elektromagnetyczne PEMF (bądź wysokiej jakości lampę plazmową). 

PEMF i plazma co prawda to nie to samo, jednak każdy z nich może działać równie skutecznie.

Czytaj więcej:

Po co więc męczyć się z dietą i innymi medykamentami, skoro mamy biorezonans?


Na biorezonansie można skutecznie usuwać patogeny jak leci. Ludzie rzeczywiście zdrowieją i pozbywają się swoich długoletnich dolegliwości. Wydaje się, że to cud. Często jednak jest to efekt na krótką metę..

Za jakiś czas następuje nieoczekiwany nawrót choroby i klienci zaczynają nagminnie powracać na kolejne zabiegi. Okazuje się, że ludzie zdrowiejąc szybko powracają do swoich poprzednich nawyków żywieniowych i stylu życia.

Przy założeniu, że w ogóle zostali poinformowani o tych kwestiach..

Metody elektroniczne są niezwykle skuteczne, ale nie stanowią pełnego kompendium zdrowia. Bardzo szybko złapiesz reinfekcję choroby, jeśli ze swojego organizmu robisz śmietnik. A żeby patogeny nie chciały dalej w nim egzystować należy zadbać o dietę i główne organy w ciele takie jak jelita, wątrobę, nerki, tarczycę, żołądek i inne.

No i wykonać oczywiście generalny detoks. To tak z grubsza :)

Dopóki nie nauczysz się jak dbać o swoje zdrowie kompleksowo (dieta, styl życia), dopóty sesje biorezonansu będą jedynie tymczasowym "wybawieniem".

Czytaj więcej:


Poglądy Nenah Sylver


Nenah Sylver, która w oparciu o prace Rife’a i dr Clark, stworzyła katalog współczesnej listy częstotliwości patogenów, wyraźnie zaznacza w swojej książce, że walka ze szkodliwymi mikroorganizmami nie kończy się na użyciu aparatu, bo to nie one stanowią inicjalną przyczynę chorób. Cytuję:

"Jeśli będziesz sumiennie przeprowadzał sesje Rife’a, ale nie zmienisz złych nawyków, które wcześniej przyczyniły się do Twojego zachorowania, nawet najlepszy sprzęt na świecie nie będzie w stanie dać trwałych, pozytywnych zmian. Stąd też zmiany takie jak zdrowa dieta, poprawa nastawienia do życia itd. są tak samo ważne jak sama terapia".

Generalny detoks organizmu to sedno problemu


Kolejny ważny temat, jak nie najważniejszy, to detoks całego organizmu. I nie mówię tu o lekkich detoksach dietetycznych, tylko o gruntownym detoksie mającym na celu pozbycie się z organizmu najgorszych chemikaliów: metali ciężkich, pestycydów, herbicydów, DDT, promieniowania (smogu elektromagnetycznego), fluorków, dioksyn i wielu innych szkodliwych substancji.

Jeśli czytasz tego bloga wiesz już, że toksyny stanowią sedno niemalże każdej choroby przewlekłej i to detoks powinien stanowić główny punkt zwrotny każdego leczenia.

Na biorezonansie można bardzo skutecznie detoksykować organizm z powyższych “śmieci”. Pytanie tylko ile gabinetów się w ogóle tym zajmuje?

Odnoszę wrażenie, że w wielu centrach tak bardzo skupia się uwagę na usuwaniu patogenów, że zapomina się o tym co najważniejsze.

O ile w ogóle przewiduje się takowy etap leczenia..

Wybicie patogenów, nawet najskuteczniejszym biorezonansem na świecie, to nie wszystko. Jeśli nie nie zmienisz nawyków żywieniowych i nie pozbędziesz się z organizmu toksyn (które uruchomiły całą machinę chorowania), te wszystkie patogeny szybko do niego powrócą. Bo to toksyny i zła dieta stanowią dla nich "zielone światło" i powodują nawrót choroby.

Detoks przy odrobaczaniu

O detoksie warto też wspomnieć w kontekście kuracji odrobaczających. Detoks zawsze powinien iść w parze z takimi zabiegami. Nie ma znaczenia jaką metodę stosujesz: biorezonans, czy metody ziołowe, każdorazowo przy takich kuracjach powinien być włączony detoks. Przy usuwaniu robaków organizm zazwyczaj jest zalewany sporą ilością martwych ciał pasożytów, które w jakiś sposób trzeba stamtąd wyciągnąć. W przeciwnym razie możesz naprawdę źle się poczuć.

Można oczywiście wszystko zwalić na reakcję Herxa, jednak warto uniknąć w tym przypadku tego aspektu. Przy odrobaczaniu zawsze powinno mieć miejsce pewne wspomaganie detoksykacji organizmu.

Można to oczywiście zrobić metodą częstotliwościową, ale również sposobami ziołowymi, o których naturopata powinien poinformować.

Czyli bez biorezonansu ani rusz?

Wygląda na to, że biorezonans może być bardzo skuteczną metodą leczenia. Czy to oznacza, że nie ma szans wyleczyć bez biorezonansu?

Byłabym hipokrytką, gdybym napisała, że tak jest.

Biorezonans jest w stanie znacząco poprawić stan zdrowia osoby z chorobą przewlekłą, a przede wszystkim przyspieszyć proces zdrowienia. Istnieje jednak wiele właściwych dróg dochodzenia do zdrowia i absolutnie nie neguję żadnej. Za tym jednak idzie już wiedza dobrego naturopaty.

Jak każda poczciwa osoba z AI w 2010 miałam stwierdzonego wirusa EBV. Według wiedzy akademickiej, tego wirusa teoretycznie nie da się w ogóle pozbyć z organizmu. Lekarze twierdzą, że można go jedynie unieczynnić i uśpić. Rzeczywiście jest to oporny patogen, szczególnie, gdy wejdzie w IV fazę rozwoju, czego niestety osobiście doświadczyłam.

Dopiero po wielu latach walki udało mi się go unieczynnić w organizmie. Dużą rolę odegrał w tym właśnie biorezonans, a w szczególności pole elektromagnetyczne - PEMF

Mam jednak pełną świadomość, że nie tylko biorezonans mnie wyleczył.

W przypadku choroby przewlekłej działania powinny być zawsze wielotorowe, nastawione na dietę i solidną detoksykację.

Mile widziana jest również jednoczesna praca mad psychosomatyką swojej choroby.

Osobiście znam ludzi, którzy nie mogli się pozbyć EBV (czy innych patogenów) za pomocą tego, czy innego biorezonansu.

Czemu tak się działo?

Może biorezonans był za słaby? A może przyczyna leżała w ogóle gdzie indziej?

W tych akurat przypadkach absolutnie nikt nie zajął się u tych osób poważnym detoksem.

Temat pozostawiam do przemyśleń..

Przyznaję jednak, że EBV w IV stadium nie jest łatwo z organizmu wywalić i jest to rzeczywiście nie mała batalia..

Podsumujmy: Co Cię powinno zaniepokoić podczas wyboru gabinetu?

  • Brak pola elektromagnetycznego PEMF

    Jak już wspomniałam, dobry biorezonans powinien posiadać silne pole elektromagnetyczne (plazmę). Bez tego, zapomnij o jakichkolwiek wynikach.


  • Brak, lub znikoma informacja, o diecie i profilaktyce leczenia

    Twoją uwagę powinny przykuć gabinety, w których prowadzący skupia się bardziej na sesji prądów, niż na edukowaniu o podwalinach profilaktyki zdrowia po takiej sesji.

    Usuwanie prądami czegokolwiek naprawdę nie ma najmniejszego sensu, jeśli nie wdrożysz w życie diety i odpowiednich suplementów.

    Dobry naturopata uczy swoich klientów jaką dietę zastosować, jak zmieniać otoczenie i nastawienie do życia. Dopiero wtedy sesje elektroniczne będą miały sens.

    Z drugiej strony.. szybki powrót klienta to intratny biznes..

    Nie raz słyszałam od takiego “powracającego” klienta co mówiono mu w gabinecie: “Ja mogę tylko włączyć Pani program i działać w ten sposób. Nic więcej nie mogę zrobić.”

    Czy rzeczywiście nic więcej nie da się zrobić..?


  • Metodyka leczenia - usuwanie patogenów według “zdiagnozowanej listy”

Załóżmy, że trafiasz do miejsca, gdzie podczas diagnozy wychodzi Ci mnóstwo patogenów. Ty już wiesz, że każdy z nas je ma i to w dużej ilości, a szczególnie osoba chorująca przewlekle (czytaj więcej). Operator robi z tego wielkie halo w stylu “Ola Boga - jak Ty w ogóle jeszcze chodzisz?”. Obiecuje oczywiście, że tutaj wreszcie się Tobą zajmą jak należy. W konsekwencji chce usuwać Ci wszystko jak leci.

To chyba najgroźniejszy z możliwych scenariuszy. Może trochę przekoloryzowałam, ale czujecie o co chodzi?

Jeśli jesteś czytelnikiem tego bloga, wiesz, że w organizmie musi istnieć pewna symbioza. Wszystko jest po coś.

  • Czytaj więcej - Pasożyty na TAK i na NIE - Kontrowersje

    Nie u każdej osoby powinno się na wejściu usuwać patogeny. Nie każda osoba jest na to gotowa, bo np. ma słabą florę w jelitach. Niektórych trzeba najpierw wzmocnić. Nie każda osoba ma przerost patogenów, a to wyłącznie przerost powinien nas niepokoić.

    Takim postępowaniem można komuś wyrządzić naprawdę krzywdę, bo natura nie lubi próżni. Jak usuniemy wszystkie obleńce, rozmnożą się pierwotniaki itd. Tak w przyrodzie, jak i w organizmie, zawsze musi istnieć równowaga.

    Zauważ, że w moim Protokole Autoimmunologicznym odrobaczanie jest prawie na samym końcu (tuż przed oczyszczaniem wątroby), a i tak piszę, że wykonujesz je wyłącznie jeśli zachodzi taka potrzeba.

    Przy endometriozie wychodzi zazwyczaj na to, że jednak często trzeba to zrobić. Jednak w wielu przypadkach okazuje się, że pacjent czuje się już tak dobrze, że nie ma potrzeby katować organizmu kuracjami odrobaczającymi.

    Liczą się tak naprawdę Twoje objawy i to one powinny być drogowskazem dla naturopaty, a nie dłuuuga lista wypruta z biorezonansu.
    

    Nie raz doszły mnie słuchy o takim właśnie podejściu. Ludzie z ciężkimi chorobami (typu SM) pół roku chodzą na dobrej klasy biorezonans, a wyników nie ma. Czemu? Okazuje się, że operator usuwa punkt po punkcie patogeny, które wyszły mu przy diagnozie.

    Takie podejście nie ma prawa zakończyć się sukcesem. Przy SM, czy innych chorobach degeneracyjnych, istotnym etapem jest odbudowa mielin nerwowych i obniżenie zatrucia wirusowego, co powinno iść przynajmniej jednocześnie z usuwaniem patogenów.

    Ideałem jest oczywiście doprowadzić organizm do takiego stanu, żeby sam zaczął zwalczać te patogeny. Należy go wzmocnić w taki sposób, żeby “narządy pracowały jak brzytwa”. Liczę się z tym, że w początkowej fazie leczenia jest to oczywiście utopia, ale sygnalizuję jedynie, że należy do tego dążyć.

    Oczywiście nie dyskutuję z sytuacjami, kiedy w organizmie “pali się pożar”. Każdy przypadek powinien być zawsze “szyty na miarę”.


  • Metodyka leczenia - usuwanie pasożytów

    Dość szczególną kwestią jest usuwanie pasożytów (dużych robaków), co jest zresztą bardzo powszechne w gabinetach biorezonansu.

    Warto mieć świadomość, że..

    Częstotliwości, którymi trafiamy w pasożyty są podobne do naszej flory jelitowej, która zawsze przy tym ucierpi. 
    
    Standardowym podejściem w takim przypadku powinna być zawsze asekuracja dobrym probiotykiem.
    

    Znam osoby, które nie mogły się długo odbudować po takich zabiegach na pasożyty, bo tak spadła im odporność jelitowa, że ciężko było ją odbudować. Jak to się mówi.. “Raz utracona odporność nigdy nie powraca w swojej inicjalnej formie”.

    Nie mówię, że dotyczy to każdego. Rzeczywiście są przypadki, kiedy trzeba wspomóc pacjenta prądami, bo robale znajdują się np. w głowie, a zioła do głowy nigdy nie dotrą. Jednak nie można wtedy zapominać o dobrym probiotyku.

    W większości jednak przypadków naprawdę nie ma potrzeby używania prądów do wybijania pasożytów. Najlepiej takie kuracje przeprowadzać właściwą dietą, ziołami i sukcesywnie oczyszczając wątrobę. Jak to nie pójdzie, wtedy używajmy prądów.


  • Metodyka leczenia - usuwanie Candida

    Jak usłyszysz, że chcą Ci prądami usuwać grzyby candida, to licz się z tym, że masz do czynienia z naciągaczem.

    Moi drodzy..

    Prądy nie działają skutecznie na candida, grzyby i pleśnie. A przynajmniej słabo i niestabilnie w czasie, tzn. na krótką metę.
    

    Jak ktoś w gabinecie chce Wam usuwać grzyby, pleśnie itd., a słowem nie wspomina o problemie metali ciężkich, to proponuję ten gabinet opuścić jak najszybciej.


  • Metodyka leczenia - walka z boreliozą

    Weźmy za przykład taką boreliozę. Gorący topic. Każdy boi się jej jak ognia. Coraz częściej unikamy lasu, trawy, albo w ogóle nie wychodzimy na zewnątrz, a nie o to w tym wszystkim chodzi.

    A przyszło Ci kiedyś do głowy, że najprawdopodobniej jesteś nosicielem boreliozy? Nawet jeśli kleszcz Cię nigdy nie ugryzł? (czytaj więcej)

    Szacuje się, że 70% populacji jest zarażonych boreliozą. Z innych źródeł można doczytać, że może być to nawet 90%!
    
    Należy jednak odróżnić posiadanie boreliozy od zachorowania na nią. A chorowanie to nabycie objawów danej choroby. Większość "chorych" nie wykazuje w praktyce objawów boreliozy.
    

    I teraz przychodzisz do gabinetu no i wiadomo - na biorezonansie wychodzi borelioza. Operator na to “Ola boga!” i zaczyna z nią od razu walczyć, no bo to taka straszna choroba jest.

W usuwaniu patogenów musi być zawsze zachowana pewna kolejność, jakaś metodyka działania.

  • Po 1 - nigdy na poważnie nie walczy się z boreliozą, dopóki nie usunie się wcześniej z organizmu toksyn, a w szczególności pleśni.

  • Po 2 - nigdy nie walczy się z boreliozą, dopóki nie ogarnie się wcześniej pasożytów takich jak płazińce, obleńce itd.., które dopiero wprowadzają do organizmu bakterie i wirusy.

  • Po 3 - gdy już walczymy z boreliozą, trzeba najpierw usunąć jej przyjaciół takich jak bartonella i babesia. Z kolei bartonella chroniona jest obecnością toksyny - interleukinu, która absolutnie musi być wcześniej usunięta itd..

  • Po 4 - może się okazać, że w ogóle nie zajdzie potrzeba usuwania boreliozy, bo wzmacniając organizm i oczyszczając u podstaw wyjdzie, że objawy, które miałeś pochodziły np. od jelit! To tam przecież wszystko się zaczyna.


  • Detoks i wspomaganie narządów wewnętrznych

    Bardzo istotną sprawą powinien być wyżej już wspomniany detoks oraz regeneracja organów wewnętrznych.

    Wspomaganie narządów wewnętrznych to ważna sprawa. Jeśli masz usuwać z organizmu jakiekolwiek patogeny, Twoje narządy, szczególnie wydalnicze (wątroba i nerki), muszą działać sprawnie. To one będą wydalać z organizmu martwe patogeny i toksyny.

    Jeśli naturopata nie zwróci na to uwagi, potencjalnemu pacjentowi może grozić zatrucie wewnętrzne organizmu.

Biorezonans działa, czy nie działa?


Dobry biorezonans działa i można za jego pomocą znacząco poprawić stan zdrowia, jednak czytaj powyższe.

W przypadku chorób trudnych, takich jak na przykład borelioza, SM czy leżący u podłoża chorób AI - wirus EBV w IV stadium rozwoju, podstawą jest dobry biorezonans. Z pewnością przyspieszy to proces zdrowienia.

Jednak sam widzisz, że to wszystko nie jest takie proste. Większość z nas ma wyobrażenie, że biorezonans robi szybką diagnozę, zapuszcza się odpowiedni program na daną chorobę i voila - człowiek zdrowy.

Organizm ludzki jest trochę bardziej skomplikowany, niż nam się wydaje i najlepszy sprzęt na świecie nie gwarantuje wyzdrowienia.

Wspomniany wyżej kontekst boreliozy to oczywiście tylko przykład, jeden z wielu.

Nie chcę tu bynajmniej nikogo przyuczać do obsługi biorezonansu :) Pragnę jedynie nakreślić zarys złożoności machiny, jaką jest biorezonans i uświadomić fakt, że osoba go obsługująca musi mieć sporą wiedzę w zakresie funkcjonowania organizmu ludzkiego i tego jak działać z pacjentem.

Pobierz darmowe e-booki


W sekcji e-booków masz do pobrania serię związaną z pasożytami, ich zależnościami w kontekście różnych chorób i dolegliwości, jak również aktualne częstotliwości patogenów.

Zachęcam do pobrania.



Seria artykułów:

Źródła:
  • Hulda Regehr Clark - Kuracja życia, 2006
  • Nadieżda Siemionowa - Szkoła Zdrowia, 2012
  • Stephan Harrod Buhner - Pokonać Boreliozę, 2010
  • Nenah Sylver tom 1 - Podręcznik Rife’a - Katalog częstotliwości pasożytów, 2013
  • Nenah Sylver tom 2 - Podręcznik Rife’a - Terapie uzupełniające biorezonans, 2017
  • dr med. Stefan Rastocny - Biorezonans i inne techniki terapeutyczne, 2017
  • Roman Nowak – Srebro koloidalne i zdrowie, 2010
  • Roman Nowak – Zapper w Praktyce – Nieznane Kuracje, 2012
  • Roman Nowak – Maszyna Rife’a - Czas na Reaktywację, 2014
  • www.newmediaexplorer.org/chris/2004/07/23/blood_electrification_effectiveness_on_malaria.htm

1 komentarz:

  1. Czy jest jakiś gabinet biorezonansu, który mogłaby pani polecić?

    OdpowiedzUsuń